Rozważanie trzecie

Życie „w uwielbieniu” i „poza uwielbieniem”

Wtedy rzekła Maryja:
«Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny;
a święte jest Jego imię –
i miłosierdzie Jego z pokoleń na pokolenia dla tych, co się Go boją.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje,
jak przyobiecał naszym ojcom –
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki».
Łk 1,46-55
Życie człowieka żyjącego „w uwielbieniu” i „poza uwielbieniem” jest niby podobne, bo wszyscy pracujemy, troszczymy się o codzienność, dźwigamy różne ciężary, borykamy się z różnymi rzeczami; jedne rzeczy są wspaniałe, piękne, dają radość, inne są trudne, smutne, przygnębiają nas. Natomiast zasadnicza różnica pomiędzy tymi dwoma typami ludzi polega na tym, że zupełnie inaczej przeżywają oni swoje życie, swoją codzienność, to wszystko, co ich spotyka, czego doświadczają. Spójrz na przykładowe różnice między przeżywaniem życia „w uwielbieniu” i „poza uwielbieniem”.

Człowiek żyjący „w uwielbieniu”Człowiek żyjący „poza uwielbieniem”
– przeżywa bardzo mocno swoją prawdziwą tożsamość – tożsamość dziecka Bożego i dziedzica, tożsamość człowieka zbawionego, odkupionego, człowieka, którego grzech jest zwyciężony krwią Chrystusa;
– pomimo że podlega grzechowi, to walczy o życie w Chrystusie, podnosi się z upadków, nie zgadza się na trwanie w grzechu;
– pomimo przeciwności, pomimo doświadczenia swojej słabości, niemocy, idzie za Jezusem, po Jego śladach, zjednoczenie z Nim jest celem jego życia;
– ma świadomość, że w Chrystusie jest więcej niż zwycięzcą, że jest przeznaczony do zwycięstwa;
– pokłada ufność i nadzieję w Bogu, w Nim szuka pomocy, do Niego się ucieka w różnych sprawach, w Bogu odzyskuje swoje siły;
– ma świadomość, że Bóg troszczy się o niego każdego dnia, że obdarza go swoimi łaskami;
– dostrzega Boże dzieła w codzienności, jest wdzięczny, potrafi dziękować i cieszyć się nie tylko z rzeczy wielkich, ale też z tych małych, drobnych, niepozornych;
– wierzy, że w Bogu wszystko przyczynia się dla jego dobra, że nawet gdy zdarza się coś nieprzyjemnego, trudnego, to potrafi dostrzec w tym Bożą obecność i wie, że z każdej sytuacji Bóg jest w stanie wyprowadzić dobro, choć nie zawsze będzie się to działo po jego myśli (według „ludzkiej” logiki);
– jego życie jest ukierunkowane „ku górze”, żyje w zachwycie Bogiem, wierzy, że to całe piękno dookoła niego jest darem Boga dla niego;
– swoje życie, to wszystko, co ma, co robi, czym żyje, poddaje Bogu, chce czynić wszystko na Jego chwałę;
– całym swoim życiem, swoją postawą, zachowaniem, sposobem bycia, mówienia, pracą, posługą, świadectwem wskazuje innym na Boga, rozkochuje ich w Oblubieńcu, prowadzi ich do Niego i Jemu ich oddaje.
– w pierwszej kolejności liczy na siebie, sam rozwiązuje swoje problemy, głowi się nad nimi, myśli, co zrobić z tym, co przychodzi, jak to przeżywać, jak się pozbierać, i liczy w tym na swoje siły, swoje pomysły, swoje rozwiązania;
– jest mocno skoncentrowany na sobie, zakorzeniony w egoizmie, w pysze;
– jest „człowiekiem zmysłowym”, który w różnych sytuacjach reaguje mocno odczuciowo, cieleśnie, bardzo „po ludzku”;
– może być człowiekiem bardzo pobożnym (może regularnie korzystać z sakramentów, odmawiać różaniec, przeżywać swoją tożsamość w Kościele), ale to widać, że coś w jego życiu nie gra, że ten człowiek ma jakiś problem, ponieważ w większości przypadków w centrum tego życia jest jego „ego”, a nie Bóg;
– wszystko bierze na siebie, jest tak zarobiony, że nie ma na nic czasu, a jego życie jest uciemiężone, trudne, pełne goryczy, żalu, smutku, zmęczenia;
– wchodzi w różne style odreagowania, np. w używki, alkohol, narkotyki, seks, pornografia, telewizja, Internet;
– próbuje dowartościować się poprzez różne rzeczy, podejmowane zadania czy posługi;
– ucieka od stawania w prawdzie, nie podejmuje nawrócenia, żyje w swoich przyzwyczajeniach, stereotypach, nie podejmuje pracy nad sobą, ucieka od rzeczy trudnych, niewygodnych, wymagających wysiłku czy systematyczności;
– często narzeka, krytykuje innych lub rzeczywistość, w której żyje;
– nie potrafi dziękować, być wdzięcznym, nie dostrzega tego, co jest dobre w jego życiu;
– główną uwagę skupia na sobie, przyciąga innych ku sobie, w pewien sposób uzależnia ich od siebie, od „swoich pomysłów na życie”;
– nie oddaje Bogu chwały, nie uwielbia Go, nie dziękuje, nie dostrzega Boga w życiu swoim i innych ludzi, nie prowadzi ich do Niego.

Zobacz, ile dziś masz z człowieka żyjącego „w uwielbieniu”, a ile z żyjącego „poza uwielbieniem”. Zobacz, to znaczy umiej dostrzec zarówno to, co jest dobre, jak i to, co w Tobie potrzebuje nawrócenia. Przyjmij w pokorze, że są takie przestrzenie w Tobie, które już są poddane Bogu. Miej odwagę je dostrzec oraz to, że dzięki Twojemu „tak”, Twojej zgodzie na Boże działanie w Twoim życiu, Bóg już wiele dokonał. Podziękuj Bogu za to, co już w Twoim życiu Go uwielbia. Być może odkrywasz, że jeszcze sporo przestrzeni nie jest zanurzonych w Bożej chwale. Nie chodzi o to, by teraz się dołować i skupiać na tym, że jeszcze daleko mi do „bycia człowiekiem uwielbienia” i w zasadzie na tym zakończyć swoje wnioski. To stawanie w prawdzie jest po to, by zaprosić Boga do tych przestrzeni, które potrzebują przemiany w Twoim życiu. Sam nic nie zdziałasz – tylko z Jego łaską jesteś w stanie podjąć pracę nad sobą i ta praca przyniesie konkretne owoce w Twoim życiu.
Popatrz na Maryję, która śpiewa z serca radosne uwielbienie. Zaproś ją do swojej codzienności. Módl się z Nią, razem z Nią przeżywaj swoje codzienne obowiązki. Ta, która cała była zanurzona w Bożej chwale, która całym swoim życiem uwielbiła Boga, chce Cię dziś uczyć i prowadzić drogami uwielbienia, by także Twoje życie zostało przemienione Bożą obecnością.
Zaproś dziś Jezusa do tych przestrzeni, które potrzebują przemiany. Może często narzekasz, może nie potrafisz dziękować, może za bardzo liczysz na własne siły… Proś dziś Boga, by odrywał Twoje serce od przywiązania do tego, co ściąga Cię „ku ziemi”.
Proś też Ducha Świętego, aby On pociągnął Twoje serce „ku górze”, ku uwielbieniu Boga. I uwielbiaj Boga w tym, co już przemienił w Twoim życiu, w tych przestrzeniach, które już są przemienione Jego chwałą, Jego obecnością.